wolna Palestyna

191 readers
7 users here now

informacje z Gazy, dyskusje, jebanie państa Izr*el

founded 4 years ago
MODERATORS
1
 
 

Osoby, które publikowały w niej wcześniej pozytywnie oceniane treści mogą się do nas zgłosić po uprawnienia. Obciążenie nie jest duże, ale podejmowane kwestie dość złożone.

2
 
 
3
4
 
 
5
6
7
 
 

cross-posted from: https://szmer.info/post/12989221

🥕W MARCU JAK W GARNCU🥕 benefit na Food not Bombs Lublin i Lublin dla Palestyny

Dwa lubelskie kolektywy zapraszają na wyjątkowe wydarzenie! 27 marca spotykamy się w Centrum Kultury w Lublinie, żeby zbierać środki na kolejny rok działań na rzecz osób w kryzysie, budowania lokalnej społeczności oraz podkreślania, że Lublin wspiera wolną Palestynę!

🕰️KIEDY: 27.03.2026, piątek, godz.16:00-23:00 📍GDZIE: Centrum Kultury w Lublinie, ul. Peowiaków 12 Lublin, Sala Kameralna i Foyer Sali Kameralnej, Poziom -1 (jest winda)

Od godziny 16:00 będziecie mogłx nas wesprzeć, kupując prace przekazane nam przez osoby artystyczne i rękodzielnicze. O 18:30 zaczynamy benefitowe występy sceniczne - wieczór wypełni drag, burleska i muzyka, a line-up zostanie ogłoszony wkrótce…

Ze względów bezpieczeństwa i dla utrzymania prywatności na wydarzeniu obowiązuje zakaz robienia zdjęć przez osoby nieupoważnione. Będziemy o tym przypominać na wydarzeniu. Podczas wydarzenia nie będzie baru, będzie to przestrzeń bezalkoholowa.

🥕Food Not Bombs Lublin / Jedzenie Zamiast Bomb Lublin - akcja wydawania gorących posiłków osobom potrzebującym. Protestujemy przeciwko polityce marnowania olbrzymich kwot na zbrojenia i wojny, w sytuacji gdy te środki pomogłyby nakarmić głodnych. Działamy od 25 lat w Lublinie i karmimy wszystkich w okresie jesienno – zimowym wegańskimi posiłkami na parkingu przy Lux Społem.

🇵🇸Lublin dla Palestyny - lokalna grupa działająca w solidarności z wolną Palestyną, wywodząca się z kolektywu UMCS dla Palestyny i Akademii dla Palestyny. Naszym celem jest okazanie solidarności z narodem palestyńskim, dążenie do zerwania wszelkiej współpracy lokalnych instytucji miasta Lublin z państwem izr@el, które dokonuje ludobójstwa w Strefie Gazy.

Chodźcie, aby w marcu stało się obficie w naszym benefitowym garncu….

grafika: Patrycja Pustelny

8
 
 

Brakujące ogniwo. Polski trotyl, Gaza i odpowiedzialność prawnomiędzynarodowa.

Polsko-Palestyńska Inicjatywa na rzecz Sprawiedliwości Kaktus, Stoner Polski, Akademia dla Palestyny oraz BDS Polska zapraszają na dyskusję o polskim trotylu i jego powiązaniach z ludobójstwem w Strefie Gazy.

Trotyl to materiał wybuchowy powszechnie stosowany do wypełniania bomb lotniczych i pocisków artyleryjskich. Jest wyjątkowo toksyczną, rakotwórczą substancją, a koszty minimalizowania negatywnych skutków jego produkcji dla środowiska i ludzi są ogromne.

Trotyl produkowany jest w fabryce państwowej spółki Nitro-Chem pod Bydgoszczą. Od wczesnych lat 2000-ych Polska regularnie wysyła trotyl do Stanów Zjednoczonych (sprzedając go poniżej cen rynkowych), gdzie w latach 80-tych produkcja została zawieszona m.in. ze względu na wymiar środowiskowy.

Według raportu opublikowanego w listopadzie 2025 „Brakujący składnik: polski trotyl”, znaczna część bomb i pocisków artyleryjskich trafia ze Stanów Zjednoczonych do Izraela, dla którego w szczególności bomby jednotonowe (Mk 84 i BLU-109) stały się podstawowym narzędziem przeprowadzenia ludobójstwa w Strefie Gazy. Tylko w ciągu pierwszych 11 miesięcy bombardowań izraelscy piloci mieli zrzucić 50 tysięcy bomb, pocisków i rakiet z powietrza na 2-milionową, mniejszą od Warszawy enklawę. Aż 2/3 stanowiły bomby jednotonowe. Tak masowych bombardowań, na dodatek przy użyciu tak masywnych bomb, świat nie widział od czasów amerykańskiej inwazji na Wietnam.

Strefa Gazy jest jednym z najgęściej zaludnionych miejsc na świecie i żadna z bomb z serii Mk 80 (nawet ta najmniejsza), ani też pociski artyleryjskie, nie powinny być tam używane, nie tylko ze względu na ich brak „precyzji”, ale też dlatego, że mają ogromne pole rażenia. Na obrażenia i śmierć narażone są osoby przebywające nawet setki metrów od miejsca wybuchu takiej bomby. To pogwałcenie fundamentalnych zasad prawa konfliktów zbrojnych: rozróżniania, proporcjonalności, konieczności wojskowej i humanitaryzmu.

Sprzedaż broni i towarów o znaczeniu strategicznym czy podwójnego (cywilnego i wojskowego) przeznaczenia podlega krajowym i międzynarodowym regulacjom. Do 2021 roku eksport trotylu z Unii Europejskiej wymagał specjalnego zezwolenia od rządu. W procesie wydawania zgody na eksport oceniano ryzyko, czy trotyl może zostać wykorzystany przez siły zbrojne podejrzewane o łamanie prawa międzynarodowego lub masowe naruszenia praw człowieka. W 2021r. Unia Europejska, a w ślad za nią Polska, skreśliły trotyl z listy produktów podwójnego zastosowania i od tej pory jego eksport nie podlega żadnej poważnej kontroli.

Dziś w Polsce, na świecie, a przede wszystkim w Strefie Gazy – ścierają się dwa porządki: ten oparty o prawo międzynarodowe i ten oparty o militaryzm i zasadę „rządzi najsilniejszy”. Polska wciąż stoi w rozkroku – w jednym miejscu sprzeciwiając się głośno, wspierając walkę Ukraińców i badając popełniane tam zbrodnie międzynarodowe; w drugim – zaprzeczając by do nich dochodziło, kryje prawnie, politycznie i dyplomatycznie Izrael i dostarcza mu narzędzi do popełniania ludobójstwa.

Podczas spotkania wyjaśnimy nie tylko najważniejsze ustalenia raportu „Brakujący składnik...”, ale opowiemy o skutkach tego procederu dla Strefy Gazy i dla Polski. Porozmawiamy też o tym, co my wszyscy możemy zrobić, żeby zmierzyć się ze współodpowiedzialnością polskiego rządu za ludobójstwo.

Wydarzenie towarzyszy nowemu numerowi Stonera Polskiego i otwiera międzynarodową kampanię Israeli Apartheid Week 2026.

🎫 Wstęp wolny

Serdecznie zapraszamy wszystkich zainteresowanych prawami człowieka, polską polityką zagraniczną, prawem międzynarodowym i rzetelną debatą publiczną. Spotkanie prowadzone w języku polskim z możliwością tłumaczenia na język angielski.

⏰ Data: 20 marca 2026 (piątek), 18:00 📍 Miejsce: Pałac Potockich, Rynek Główny 20, Kraków

Organizatorx:

Stoner Polski – cyfrowy magazyn artystyczno-kulturalny. Psychodelia, dziwność, awangarda, aktywizm. ➡️ https://stonerpolski.pl/

Polsko-Palestyńska Inicjatywa na rzecz Sprawiedliwości Kaktus to niezależna, oddolna organizacja działająca na rzecz sprawiedliwości i odpowiedzialności za zbrodnie popełnione wobec Palestyńczyków, w szczególności osób ocalałych z ludobójstwa w Strefie Gazy. Łączy działania prawne, rzecznicze i edukacyjne, wspierając osoby ocalałe mieszkające w Polsce oraz nagłaśniając kwestie odpowiedzialności państwa i korporacji za współudział w zbrodniach międzynarodowych. ➡️ @inicjatywakaktus

Akademia dla Palestyny – ogólnopolski, oddolny ruch sprzeciwu wobec faszyzmu, skupiający osoby zaangażowane w walkę o wolność i sprawiedliwość dla Palestynek i Palestyńczyków. Łączą działania edukacyjne, bezpośredni opór i praktyki solidarnościowe, by budować świadome przestrzenie wsparcia dla palestyńskiego oporu w Polsce i na świecie. ➡️ https://adpkrk.pl/

BDS Polska – głównym celem ruchu jest zakończenie izraelskiej okupacji terytoriów palestyńskich, równouprawnienie Palestyńczyków mieszkających w Izraelu oraz umożliwienie powrotu uchodźców palestyńskich. ➡️ @bds.polska

#Kraków #PałacPotockich #Gaza #PolskiTrotyl #EmbargoTeraz #PrawaCzłowieka #IsraeliApartheidWeek #IAW2026 #FreePalestine

9
 
 

Atak USA i Izraela na Iran w niecałe dwa tygodnie zabił już ponad 1300 cywilów, w tym ponad 200 dzieci. Według danych Irańskiego Czerwonego Półksiężyca po 11 dniach wojny w wyniku bombardowań ucierpiało 77 obiektów medycznych i 65 edukacyjnych. Atakowane są irańskie zabytki stanowiące dziedzictwo kulturalne ludzkości. Zbombardowano składy paliwa w Teheranie, powodując katastrofę ekologiczną w tym kilkunastomilionowym mieście.

Dla Trumpa i Netahjahu życie Irańczyków i Iranek nic nie znaczy. Amerykańskie rakiety Tomahawk już pierwszego dnia wojny zabiły 175 osób w szkole dla dziewcząt w Minab, z czego 168 stanowiły uczennice w wieku 7-12 lat. Zapytany o tę zbrodnię Trump powiedział, że nawet jeśli odpowiadają za nią USA, to „może z tym żyć”.

Tu nie chodzi o wolność, ale o władzę w regionie i zyski z nią związane. Nie chodzi o to, że reżim w Iranie jest represyjny i okrutny, ale o to, że nie jest proamerykański – gdy wiele innych represyjnych i okrutnych reżimów w regionie jest miejscem stacjonowania tysięcy amerykańskich żołnierzy.

Netanjahu chce „Wielkiego Izraela” opartego na pełnej kolonizacji Palestyny i rozszerzaniu kolonialnego projektu na kolejne ziemie. Trump chce poprzez własną i izraelską machinę śmierci umacniać hegemonię USA w Zatoce Perskiej i przykładowo niszczyć wszelkich jej przeciwników. Ich gangsterski sojusz opiera się na nagiej sile. Dlatego atakowany jest Liban, gdzie izraelskie bombardowania zabiły już 630 osób. Dlatego nasilone są ataki osadników i czystki etniczne w Palestynie. Dlatego po ponad dwóch latach ludobójstwa w Strefie Gazy Palestyńczycy i Palestynki wciąż są tam zabijani – od czasu „zawieszenia broni” 10.10.2025 do 25.02.2026 to kolejnych 618 ofiar.

Za wojnę najwyższą cenę płacą zwykli ludzie w Iranie, Libanie i Palestynie, ale jej koszty ponoszą zwykli ludzie na całym świecie, drożej płacąc za paliwo i podstawowe produkty.

Gangsterski sojusz Trumpa i Netanjahu można jednak pokonać. Mimo ich okrucieństwa, wojna nie toczy się po ich myśli. Solidaryzujemy się z ofiarami ich bomb i rakiet! Nie chcemy ponosić kosztów kolejnych wojen o zyski i władzę!

Wasze zbrodnie – nasze koszty! Iran, Liban, Palestyna – dość agresji USA i Izraela!

10
11
12
13
14
15
16
17
18
 
 
19
 
 

Masowa demonstracja przeciwko zorganizowanej przestępczości pokazała, że cierpienie Palestyńczyków może zostać uznane — pod warunkiem, że zostanie pozbawione jakiegokolwiek znaczenia politycznego.

Zatrzymała mnie, gdy filmowałam, i powiedziała niemal obojętnie: „Dlaczego mówisz o Palestyńczykach? Większość ludzi tutaj nie identyfikuje się jako Palestyńczycy”.

W sobotni wieczór staliśmy w Tel Awiwie, podczas jednego z największych protestów palestyńskich obywateli Izraela w ostatnich latach: masowej demonstracji – określanej przez lokalnych komentatorów jako „historyczna” – przeciwko zorganizowanej przestępczości, która bezkarnie niszczy nasze społeczności. Dziesiątki tysięcy ludzi (organizatorzy szacują ich liczbę na nawet 100 tys.) przyszło, by domagać się najbardziej podstawowego i pilnego prawa do życia bez strachu.

A jednak w tym momencie ujawniła się zasadnicza sprzeczność protestu. Nawet tutaj, podczas marszu przeciwko naszej śmierci i porzuceniu przez rząd, nazywanie siebie Palestyńczykami wydawało się czymś destrukcyjnym, czymś, co wymagało korekty.

Ludzie jechali godzinami z Galilei na północy i Naqab na południu, aby ich głos został usłyszany w sercu izraelskiej metropolii. Przybyli ze świadomością, że ten rząd woli patrzeć, jak Palestyńczycy zabijają się nawzajem, niż brać odpowiedzialność za likwidację sieci przestępczych działających swobodnie w naszych miastach.

Obecność pogrążonych w żałobie rodzin sprawiła, że obojętność ta nie mogła być ignorowana, przynajmniej dla tych, którzy tam się pojawili. Byli to rodzice, rodzeństwo i dzieci, których życie zostało zniszczone przez przemoc, a które mimo to zdecydowały się publicznie pojawić i domagać się sprawiedliwości.

Wśród nich była Khitam Abu Fanni, matka Firasa Abu Fanniego, zamordowanego we wrześniu ubiegłego roku w wieku 29 lat, który pozostawił żonę i siedmiomiesięczne dziecko. Stojąc na scenie, mówiła przez łzy: „Firas był moim pierworodnym. Był moim kręgosłupem. Miał tak wiele marzeń”. Za każdym razem, gdy powtarzała swoje żądanie – znalezienia zabójcy syna, wymierzenia sprawiedliwości – tłum milkł w obliczu jej brutalnego zniszczenia.

Nieopodal, młoda dziewczyna trzymała zdjęcie swojego brata. Na nim widniał napis: „Krew mojego brata nie jest tania”. Wokół niej tysiące ludzi skandowało hasła przeciwko przemocy, porzuceniu, rzeczywistości, w której śmierć Palestyńczyków stała się normą. Protest był przytłaczający swoją skalą i bólem: zbiorowym sprzeciwem wobec systemu, który traktuje nasze życie jak coś zbędnego.

A jednak, pomimo skali demonstracji i znaczącej obecności aż 20 tys. izraelskich Żydów (według organizatorów), wydarzenie to zostało ledwie odnotowane w głównych izraelskich mediach. Główne media w kraju ograniczyły wydarzenie do krótkich, lekceważących fragmentów.

Kanał 12, najchętniej oglądana stacja telewizyjna w Izraelu, poświęcił protestowi w swoim sobotnim wydaniu mniej niż minutę. Podczas wywiadu z deputowanym z okręgu Ra'am, Mansurem Abbasem, skrajnie prawicowy komentator Amit Segal szybko skierował dyskusję na temat samego protestu na polityczne kwestie.

To wymazanie mówi mniej o proteście, a więcej o samym ekosystemie medialnym. Przez lata izraelskie media albo ignorowały kryzys zorganizowanej przestępczości w społecznościach palestyńskich, albo przedstawiały go jako „problem kulturowy”, wzmacniając rasistowskie narracje, które przedstawiają Palestyńczyków jako z natury agresywnych, a nie systematycznie zaniedbywanych. Bierność policji, zaniedbania państwa i swobodne działanie sieci przestępczych są traktowane jako szum w tle, o ile w ogóle są zauważane.

Wydrążony protest

Krytyka napłynęła jednak także ze strony społeczeństwa palestyńskiego, a wielu aktywistów było głęboko rozczarowanych tym, co określili jako wizualną i polityczną próżnię protestu.

Obawiając się, że niektóre partie i ruchy polityczne mogą próbować zmonopolizować zgromadzenie i wykorzystać je do promowania własnych celów, zamiast skupić się na pilnej sprawie, organizatorzy wyraźnie zażądali, aby nie umieszczać symboli partyjnych ani koszulek z hasłami ruchu. Zażądali również, aby nie umieszczać flag palestyńskich – nawet arbuza, symbolu, który często jest na tyle subtelny, że unika izraelskiej cenzury. Mimo że symbole palestyńskie zostały starannie pominięte, niektórzy uczestnicy pochodzenia żydowskiego przybyli, niosąc izraelskie flagi, najwyraźniej nie zdając sobie sprawy (lub lekceważąc) z wrażliwości tych, których społeczności cierpią.

Jak argumentował dziennikarz Mustafa Qablawi w popularnym poście na Instagramie, ta nieobecność osłabiła protest. Palestyńczycy nie są zabijani w próżni: przemoc jest wpisana w rzeczywistość polityczną ukształtowaną przez dyskryminację, chroniczne zaniedbania policji i zaniedbania państwa. Pozbawienie protestu palestyńskiej tożsamości oznacza pozbawienie go jego prawdziwej istoty.

Jeszcze przed protestem kwestionowałam jego lokalizację. Dlaczego Tel Awiw? Kiedy zapytałam niektórych organizatorów, ich odpowiedź była pragmatyczna: Tel Awiw „przyciągnie uwagę Izraelczyków”, stwierdzili. Ale oprócz utraty szansy na wzmocnienie naszych miast i wsi jako przestrzeni politycznej organizacji, Tel Awiw jest również miastem, w którym wielu Palestyńczyków często czuje się politycznie niezauważanych – miejscem, które prezentuje się jako pluralistyczne i liberalne, a jednak niezmiennie nie spełnia własnych standardów.

Podczas protestu stawało się dla mnie coraz bardziej oczywiste, że protestowanie w Tel Awiwie jako Palestyńczyk wiąże się z niewypowiedzianym warunkiem: kompromisem. Podnoszenie flagi palestyńskiej jest uważane za zbyt kontrowersyjne, co równie dobrze może zrazić „centrolewicowych” Izraelczyków, którzy chcą „wspierać Arabów”, jak i wywołać represje policyjne – co wielokrotnie obserwowaliśmy podczas protestów prowadzonych przez Palestyńczyków w Hajfie, Nazarecie i Umm al-Fahm.

Tym razem organizatorzy dostosowali się do tych ograniczeń – i nie otrzymali nic w zamian. Żadnego znaczącego nagłośnienia w mediach. Żadnej reakcji politycznej. Żadnej ochrony. Zabójstwa trwały nadal tego samego dnia i w dniach kolejnych, zwiększając liczbę ofiar śmiertelnych w wyniku zorganizowanej przestępczości do ponad 30.

Cena kompromisu

Przed sobotnim protestem byłam sceptyczna, ale powtarzałam sobie, że być może kierownictwo dostrzegło coś, czego ja nie dostrzegłam. Może to był moment na mobilizację, a nie na nadmierną analizę. Jednak dwa spotkania na demonstracji tylko pogłębiły moje poczucie, że coś jest nie tak.

Najpierw podeszły do mnie i mojej przyjaciółki dwie izraelskie Żydówki i powiedziały, że są tu, aby wspierać „Arabów” i ich prawo do ochrony przed śmiercią z rąk gangów. Niemal bezszelestnie dodały, że mają nadzieję, że zagłosujemy na Demokratów, syjonistyczną partię centrolewicową pod przewodnictwem byłego generała armii Jaira Golana. Łatwość, z jaką palestyński żal został wpleciony w kampanię wyborczą, była uderzająca – przypominając, że nawet Izraelczycy, którzy protestują w naszym imieniu, często mają problem z postrzeganiem nas poza naszą demograficzną czy polityczną użytecznością, nie mówiąc już o tym, że jesteśmy Palestyńczykami.

Zanim opuściłam protest, nagrałam krótki filmik po angielsku, mówiąc: „Ponad 50 tys. Palestyńczyków zebrało się dziś w centrum Tel Awiwu”. Jakiś mężczyzna przerwał mi: „Zapomniałaś powiedzieć, że izraelscy Żydzi również tu protestują razem z tobą”. Zgodziłam się i nagrałam go ponownie.

Potem podeszła do mnie młoda kobieta mniej więcej w moim wieku. Szczerze zdziwiona, zapytała: „Dlaczego mówisz o Palestyńczykach? Nie sądzę, żeby większość ludzi tutaj identyfikowała się jako Palestyńczycy”. „Skąd wiesz?” – zapytałam. „Mieszkam tu” – odpowiedziała pewnie. „Więc wiem”.

Prawdopodobnie założyła, że jestem zagraniczną dziennikarką; nie przyszło jej do głowy, że Palestyńczycy przyjadą do Tel Awiwu i będą się upierać, żeby się tak nazywać. I chyba miała rację: nie było flag, symboli ani żadnych wizualnych wskazówek. Jak później powiedziała moja przyjaciółka, protest wydawał się przedziwny – wręcz obcy.

To zdanie utkwiło mi w pamięci: „Dlaczego mówisz Palestyńczycy?”. Prawda jest taka, że nazwanie siebie nie jest przypadkowe. To sedno naszej walki.

Gdy nie możemy swobodnie uznać naszej tożsamości narodowej podczas protestu przeciwko marności naszego życia, ujawnia się coś o wiele głębszego — nie tylko dotyczącego społeczeństwa izraelskiego, ale także ścisłych ograniczeń narzuconych Palestyńczykom, ich żałobie i wyobraźni politycznej.

Samah Watad

Samah Watad jest palestyńską dziennikarką i badaczką śledczą mieszkającą w Izraelu, zajmującą się polityką i sprawami społecznymi.

Fot. 1. Obywatele Izraela pochodzenia palestyńskiego i żydowskiego biorą udział w proteście przeciwko rosnącej przestępczości z użyciem przemocy w społeczeństwie palestyńskim, Tel Awiw, 31 stycznia 2026 r. (Yonatan Sindel/Flash90)

Fot. 2. Palestyńscy i żydowscy obywatele Izraela biorą udział w proteście przeciwko rosnącej przestępczości z użyciem przemocy w społeczeństwie palestyńskim, Tel Awiw, 31 stycznia 2026 r. (Avshalom Sassoni/Flash90)

Fot. 3. Obywatele Izraela pochodzenia palestyńskiego i żydowskiego biorą udział w proteście przeciwko rosnącej przestępczości z użyciem przemocy w społeczeństwie palestyńskim, Tel Awiw, 31 stycznia 2026 r. (Yonatan Sindel/Flash90)

Fot. 4. Dziesiątki tysięcy Izraelczyków bierze udział w proteście przeciwko rosnącej przestępczości z użyciem przemocy w społeczeństwie palestyńskim, Tel Awiw, 31 stycznia 2026 r. (Yonatan Sindel/Flash90)

Fot. 5. Karykatura premiera Benjamina Netanjahu podczas protestu przeciwko rosnącej przestępczości z użyciem przemocy w społeczeństwie palestyńskim, Tel Awiw, 31 stycznia 2026 r. (Yonatan Sindel/Flash90)

20
 
 

„IDF zaakceptował szacunki (zarządzanego przez Hamas) ministerstwa zdrowia Gazy mówiące o przybliżonej licznie 71 tysiącach ofiar w izraelskiej ofensywie w Strefie Gazy. Liczba ta nie zawiera osób zaginionych, których ciała znajdują się potencjalnie pod gruzam” – podaje Haaretz – „Liczby podawane przez ministerstwo zawierają jedynie osoby zabite w sposób bezpośredni przez issrael, bez osób które zginęły z powodu głodu lub wywołanych chorób”

Ajajajaj, tak nie można, przecież te liczby były z kosmosu i była to propaganda Hamasu!

21
 
 

Z najnowszych danych opublikowanych przez portal śledczy Declassified UK wynika, że w szeregach Izraelskich Sił Okupacyjnych (IDF) znajdowało się ponad 47 tysięcy osób posiadających obywatelstwo izraelskie oraz co najmniej jedno inne obywatelstwo - w tym 1668 osób posiadające również obywatelstwo polskie. Dane zostały pozyskane na podstawie wniosku o dostęp do informacji publicznej skierowanego do izraelskiej armii.

22
23
 
 

Zapraszamy na warszawskie spotkanie o powieści Iljasa Churiego „Stella Maris”. W dyskusji o książce wezmą udział: Katarzyna Bojarska, Hanna Jankowska i Majda Qandil. Rozmowę poprowadzi Magdalena Nowicka-Franczak.

🟢🔴🟢

O KSIĄŻCE

Adam Dannun jest Palestyńczykiem, który cudem przeżył Nakbę i wychował się w utworzonym przez izraelską armię getcie w Liddzie. Jako piętnastolatek opuszcza matkę, bo w domu ojczyma czuje się wrogiem. Ponieważ ma jasne oczy i zna hebrajski, z łatwością może uchodzić za Żyda. By zapomnieć o poprzednim życiu, postanawia podjąć grę z losem i stać się tym, kim chcą go widzieć inni. Przybyłemu z Polski właścicielowi warsztatu samochodowego przypomina brata, który zginął w walce o Hajfę. Profesorowi literatury hebrajskiej na uniwersytecie nie próbuje wyjaśniać, że nie ma po co jechać do Warszawy szukać tam swoich korzeni. Spotkanie z Markiem Edelmanem otworzy mu oczy na inne paradoksy Historii...

Iljas Churi zaczyna swoją opowieść tam, gdzie inni milkną. Wchodzi w samo jądro bolesnego splotu żydowskiego i palestyńskiego losu. Nie ulegając pokusie uproszczeń i skrótów, tworzy złożoną, polifoniczną opowieść o dwóch narodach naznaczonych piętnem przemocy i śmierci. Czy można wyrwać się z traumy i zacząć nowe życie? Jak opowiadać historię tych, którzy zostali wymazani? W czym pamięć bywa gorsza od dobrowolnej amnezji? – to zaledwie niektóre z pytań, z jakimi konfrontują się bohaterowie książki.

Piękna, głęboko humanistyczna i poruszająca do trzewi powieść każe przemyśleć wiele kwestii, które uważaliśmy za pewniki, i prowadzi nas w miejsca, których wolelibyśmy nie widzieć. W samym centrum refleksji Churiego znajdują się prawda i fałsz – autor bada użyteczność i trwałość tych kategorii w pisaniu Historii i tworzeniu narracji.

„Stella Maris” to drugi tom trylogii zatytułowanej „Dzieci getta”. Pierwszy opowiada inne etapy życia Adama Dannuna. Dzięki niezwykłej literackiej zręczności Churiego tomy można czytać w dowolnej kolejności.

🟢🔴🟢

O DYSKUTANTKACH

Katarzyna Bojarska – adiunktka w Katedrze Kultury Uniwersytetu SWPS w Warszawie. Założycielka i kierowniczka Centrum Badań Porównawczych nad Kulturami Pamięci (CCRMC). Współzałożycielka i redaktorka pisma „Widok”. Badaczka kultury wizualnej, sztuki współczesnej i kultur pamięci. Przetłumaczyła m.in. esej „Nekropolityka” Achille’a Mbembego, „Pamięć wielokierunkowa. Pamiętanie Zagłady w epoce dekolonizacji” Michaela Rothberga i „Hegel, Haiti i historia uniwersalna” Susan Buck-Morss. Autorka książki „Wydarzenia po Wydarzeniu: Białoszewski - Richter – Spiegelman”. Członkini polskiej sekcji AICA.

Hanna Jankowska – tłumaczka, absolwentka orientalistyki i podyplomowych studiów nauk politycznych Uniwersytetu Warszawskiego. Pracowała w polskich i arabskich placówkach dyplomatycznych w Trypolisie i Warszawie. Debiutowała jako tłumaczka literacka w 1984 roku przekładem książki Ghady as-Samman „Koszmary Bejrutu”. Od 1995 roku zajmuje się przekładem literackim jako wolny strzelec. Ma w dorobku ponad sto przetłumaczonych książek. Z angielskiego tłumaczy głównie literaturę faktu, eseistykę, reportaże i biografie, z arabskiego współczesną prozę i niekiedy poezję. Członkini Stowarzyszenia Tłumaczy Literatury. Mieszka w Warszawie.

Majda Qandil – wnuczka ocalałych z Nakby – czystki etnicznej Palestynek i Palestyńczyków w 1948 roku. Obecnie mieszka w Berlinie, wcześniej w Syrii i Libanie wśród społeczności palestyńskich uchodźców. Zawodowo, jak i aktywistycznie, zajmuje się rzecznictwem na rzecz praw uchodźców na granicach Twierdzy Europa, oraz uchodźców palestyńskich. Iljasa Churiego poznała w Bejrucie, gdzie zawiązała się ich przyjaźń i współpraca nad serią „Dzieci getta” – zwłaszcza powstającą wówczas „Stella Maris”.

Magdalena Nowicka-Franczak – socjolożka, krytyczka literacka, czytelniczka. Pracuje w Uniwersytecie Łódzkim, zajmuje się analizą dyskursu publicznego, pamięci zbiorowej i władzy symbolicznej. O książkach pisze dla „Tygodnika Powszechnego”, „Dwutygodnika” i „Pisma. Magazynu Opinii”. Współzałożycielka Sekcji Badań Komunikacji Społecznej w Polskim Towarzystwie Socjologicznym, członkini redakcji „Tygla Kultury” i „Studiów Socjologicznych” oraz kapituły Nagrody Literackiej im. Juliana Tuwima i Nagrody Translatorskiej im. Ireny Tuwim.

🟢🔴🟢

Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury - państwowego funduszu celowego.

24
25
 
 

cross-posted from: https://szmer.info/post/12166058

Zapraszamy na spotkanie z dr. Janem Olaszkiem (Instytut Studiów Politycznych PAN) poświęcone udziałowi środowiska polskich badaczy Zagłady Żydów w debacie dotyczącej Gazy.

Spotkanie odbędzie się 3.02.2026 o godz. 17:30 w Autonomicznej Przestrzeni Edukacyjnej (Jazdów 5A/4)

Jan Olaszek - doktor historii, pracownik Instytutu Studiów Politycznych PAN i Instytutu Pamięci Narodowej. Badacz najnowszej historii Polski, zwłaszcza dziejów opozycji demokratycznej i niezależnego ruchu wydawniczego w PRL. Jest autorem kilku książek na ten temat; w tym ostatniej: "Opozycyjność naukowców. Studia z dziejów Instytutu Badań Literackich Polskiej Akademii Nauk w PRL" (2024). Jest również współautorem (z Martyną Grądzką-Rejak) monografii "Holokaust, pamięć, powielacz. Zagłada Żydów i okupacyjne stosunki polsko-żydowskie w publikacjach drugiego obiegu w PRL" (2020). Jako wolontariusz w Fundacji Ocalenie uczy cudzoziemców języka polskiego.

view more: next ›